05. Wiadukt w Karczemkach i Kaszuby


Wyjazd do Lęborka chciałem połączyć z dalszym dojazdem do Gdańska i powrotem do Słupska następnego dnia. Pogoda jednak była na tyle niestabilna, że zdecydowałem się tylko na jednodniową wyprawę.

Lew Lębork organizował kolejny rajd z cyklu "500 mil po Błękitnej Krainie", na który zostałem zaproszony.

Tym razem celem był nieczynny wysoki wiadukt kolejowy w Karczemkach koło Rozłazina. Często odbywają się tu wspinaczki po specjalnie przygotowanych trasach pod jednym z przęseł. Na starcie w Lęborku stawiło się około 25 osób, w tym nasza trójka ze Słupska. Trasa wiodła głównie piaszczystymi leśnymi drogami. Do Karczemek było zaledwie 22 km, ale ja miałem już za sobą jazdę na kołach ze Słupska. Wiadukt robi olbrzymie wrażenie: jest bardzo wysoki jak na nasze pomorskie doliny i cały zarośnięty. Nie zdołano jeszcze rozkraść szyn. Na miejscu "Lew" zorganizował króciutki, 30 metrowy rowerowy wyścig wśród drzew, zakończony rozdaniem nagród. Na trasie rajdu najbardziej kibicowaliśmy dwuletniej Jagódce, którą wujek zabrał w przyczepce rowerowej.

Z Karczemek pojechałem dalej na Kaszuby przez Strzepcz, Sianowo i z powrotem w kierunku Wejherowa. Po drodze ciekawe było Sanktuarium w Sianowie, które tym razem mogłem zwiedzić również wewnątrz oraz cmentarzysko kurhanowe Lewino w gminie Linia.

Sanktuarium Matki Boskiej Sianowskiej Królowej Kaszub zajęło pierwsze miejsce w plebiscycie portalu naszemiasto.pl "Perły w Koronie Pomorza 2009", przeprowadzonym pod patronatem Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. Obecny kościół o konstrukcji szkieletowej z drewnianą dzwonnicą powstał w roku 1816 w miejscu starego kościoła, strawionego przez pożar.

Z Luzina pod Wejherowem do domu wróciłem wieczorną kolejką. Na kołach przejechałem tego dnia 120 km.












Comments