2. Zachodni brzeg Doliny Dolnej Wisły


    Panorama Wisły ze wzgórz zwanych "Diabelce"

Opis przedstawia wyprawę lewym brzegiem Wisły od Bydgoszczy do Tczewa. Jest to dalszy odcinek  trasy, którą przejechałem samotnie we wrześniu ubiegłego roku w czasie rajdu czarnym szlakiem przez Park Krajobrazowy Doliny Dolnej Wisły. Wtedy dopisywała mi piękna, niemalże letnia pogoda. Teraz dla odmiany planowałem przejechać go w warunkach zimowych, ale zima spłatała figla i prawie jej nie było. A już myślałem, że zimowe wyjazdy rowerowe na stałe zagoszczą w moim kalendarzu. W zeszłym roku też czekałem na śnieg, by wybrać się na rajd Borne Sulinowo, zimowy poligon.

Przebyta, aktywna trasa znajduje się tutaj

    Turystyczny czarny szlak rowerowy powstał z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Dolnej Wisły. Biegnie po obu brzegach królowej polskich rzek. Prezentuje walory krajobrazowe i kulturowe Parku Krajobrazowego Doliny Dolnej Wisły oraz skrawka Żuław. Park jest jednym z największych parków krajobrazowych w Polsce. Położony jest na terenie 4 powiatów i 16 gmin. Jego powierzchnia wynosi   33 300 ha. Szlak w większości wiedzie drogami asfaltowymi o małym ruchu samochodowym w pobliżu wałów przeciwpowodziowych, a niekiedy również po ich koronie, z rozległymi widokami na Wisłę.  Przy planowaniu oparłem się na opisach znajdujących się w necie. Trasę przeniosłem do GPSu i dzięki temu jechałem prawie jak po sznurku, chociaż niekiedy zdarzały się rozbieżności. Wędrowałem wtedy międzynarodowym szlakiem R1, który często pokrywał się z moim. Trafiałem też na inne ścieżki. Był nawet odcinek Szlaku Św. Jakuba oznaczony charakterystyczną muszlą. Nie przejmowałem się tym zbytnio, ponieważ chciałem zwiedzić ten rejon, a informacji o nim nazbierałem bez liku.
Na prawobrzeżnym odcinku oznakowanie szlaku w terenie pozostawia wiele do życzenia.

    Posłużyłem się głównie opisem przebiegu trasy zamieszczonym przez dwóch rowerzystów: Wojtka Grabowskiego i Krzysztofa Kochanowicza, zamieszczonym na stronie Grupy Rowerowej 3miasto. Brawo Koledzy, zrobiliście dobrą robotę. Jakby to było miło, gdyby autorzy trasy (w tym wypadku Towarzystwo Przyjaciół Dolnej Wisły) zamieścili jej przebieg w postaci śladu GPS.


Kliknij na pokaz slajdów:

Dolina Dolnej Wisły II - rajd wiosenny


    

Bydgoszcz
    Na południu Bydgoszczy należy zwiedzić pozostałości fabryki zbrojeniowej III Rzeszy DAG Fabrik Bromberg. Tutaj lasy skrywają wiele tajemnic. W latach 1939-1945 w Puszczy Bydgoskiej powstała i funkcjonowała fabryka zbrojeniowa, którą wybudowano rękoma  40 tysięcy przymusowych robotników, jeńców wojennych oraz więźniów, dla przedsiębiorstwa Dynamit-Aktien Gesellschaft (DAG). Produkcja zaspokajała 1/5 zapotrzebowania armii niemieckiej na froncie wschodnim. Zakład składał się z dwóch części wydzielonych eksterytorialną, przebiegającą południkowo linią kolejową Śląsk - porty. Część zachodnia – Bauleitung I, określana też jako DAG Kaltwasser, tj. Zimne Wody – dzieliła się na NC-Betrieb (sektor produkcji nitrocelulozy), POL-Betrieb (proch bezdymny, tzw. POL) z placem prób balistycznych oraz NGL-Betrieb (nitrogliceryna). Obszar wschodni – Bauleitung II lub DAG Brahnau, tj. Łęgnowo – składał się z TRI-Betrieb i DI-B-Betrieb (trotyl i dinitrobenzen, wykorzystywany m.in. w pociskach V1) oraz Füllstelle (elaboracja amunicji, m.in. bomb lotniczych, pocisków artyleryjskich i ładunków prochowych). Produkcję w fabryce kontynuowano aż do wyzwolenia Bydgoszczy. Dopiero kilka dni przed wkroczeniem wojsk radzieckich i polskich podjęto decyzję o ewakuacji niemieckiego personelu.

Dolina Dolnej Wisły I - rajd jesienny


W 2011 roku nastąpiło otwarcie Exploseum – skansenu niemieckiej architektury przemysłowej oraz Muzeum Zakładów Zbrojeniowych. Jest to jedna z najciekawszych atrakcji turystycznych nie tylko w skali województwa kujawsko-pomorskiego, ale całego kraju. Do zwiedzania udostępniony jest kompleks siedmiu budynków pofabrycznych, połączonych siecią wąskich tuneli i korytarzy.

Amsterdam i Wenecja w jednym. Wenecja Bydgoska od lat stanowi natchnienie dla artystów. To poetyckie miano nadali oni malowniczemu zespołowi architektonicznemu Starego Miasta, który przylega do odnogi Brdy zwanej Młynówką, naprzeciw Wyspy Młyńskiej. Zespół tworzą budynki zwrócone frontem ku ulicom: Przyrzecze, Długa, Wełniany Rynek i Poznańska, a ich zaplecza wchodzą w nurt rzeki. Widok ceglanych murów domów i spichlerzy, wyrastających wprost z wody kojarzy, się z Wenecją i tworzy niezwykle ciekawe miejsce. Natomiast forma domów, ich surowe bryły z czerwonej cegły i piętno gotyku wywołują skojarzenie z Amsterdamem. Każdego, kto był w tym holenderskim mieście, w zdumienie wprawi widok, jaki rozciąga się ku wschodowi z mostu Staromiejskiego nad Brdą - Amsterdam jak prawdziwy! Nie chodzi tylko o podobieństwo architektoniczne, ale również o klimat współczesnego miasta, które ze swoimi kafejkami, sklepikami oraz starymi barkami z fantazją przerobionymi na mieszkania wspaniale łączy teraźniejszość z przeszłością. Wszystko tu jest zadbane, kolorowe, bardzo radosne i tętniące życiem.

Zobaczymy, ile prawdy i lokalnego patriotyzmu jest w tym porównaniu z Amsterdamem, który zwiedziłem w czerwcu ubiegłego roku w trakcie jednego z moich rajdów pn.  Holandia na rowerze.

Muzeum Mydła. Jest to niezwykłe miejsce na mapie Bydgoszczy, która od wieków związana jest z przemysłem chemicznym i mydlarskim. Można się tu dowiedzieć do czego używano niegdyś woskowiny z uszu oraz zobaczyć, jak wyglądały łazienki i łaźnie przez ostatnie 700 lat. Jest to podróż w czasie. Każdy zwiedzający wychodzi z pamiątkowym mydełkiem!

Dolina Śmierci znajduje się w Fordonie - największej dzielnicy Bydgoszczy. Jest to miejsce masowych egzekucji przeprowadzonych przez okupantów niemieckich w 1939 roku na mieszkańcach Bydgoszczy i okolic. Pierwszą egzekucję przeprowadzono w dniu 10 października 1939 roku, a następne odbywały się do 26 listopada 1939. Prawdopodobna ilość ofiar to od 1200 do 1400. Ginęli nauczyciele i lekarze, urzędnicy i kapłani, robotnicy oraz prawnicy, rzemieślnicy i kupcy, a także wszyscy uznawani za wrogów III Rzeszy. Dzisiaj w Dolinie Śmierci znajduje się kompleks martyrologiczny, w który wkomponowano alejki, rzeźby, symboliczne groby i tablice pamiątkowe. 7 października 2008 roku zostało powołane Sanktuarium Królowej Męczenników Kalwaria Bydgoska - Golgota XX wieku, w którego skład wchodzi kościół parafialny pw. Matki Boskiej Królowej Męczenników oraz Droga Krzyżowa w Dolinie Śmierci.


    Odcinek Bydgoszcz Wschód - Świecie (59,3 km)
    Interesujący odcinek szlaku, prowadzący wzdłuż stromych, wspaniale urzeźbionych, zboczy Doliny Wisły. Dzięki temu znajdują się tu zjazdy i podjazdy, gruntowe i asfaltowe drogi oraz wspaniałe widoki na dolinę Wisły. Z pewnością warto zobaczyć zamek krzyżacki w Świeciu, jaskinię "Bajka" w Gądeczu, Źródło Św. Rocha, podcieniową chatę z 1770 roku w Chrystkowie z kolekcją starych odmian jabłoni, młyn wodny z 1880 roku, przy którym realizowany jest projekt "Ochrony starych gatunków zbóż nad Dolną Wisłą" oraz zabytki kultury sakralnej: drewniany kościół we Włókach i Topolnie. Do interesujących obiektów na tym odcinku należą usytuowane na wysokich zboczach i dobrze widoczne w terenie, grodziska wczesnośredniowieczne w Strzelcach Dolnych, Topolnie i Grucznie.

    Gądecz - Jaskinia Bajka. Jest to zespół jaskiń

znajdujących się w wąwozie na zboczu Fordońskim, na południowy-wschód od miejscowości Gądecz, na zboczu parowu w parku dworskim. Jaskinie utworzyły się w plejstoceńskich, droboziarnistych piaskowcach o spoiwie węglanowym. Piaskowce charakteryzują się zróżnicowanym stopniem zwięzłości, co decyduje o rzeźbie ścian i kształcie jaskini. Jaskinia Bajka I stanowi niską komorę z bocznymi wnękami. Pustka ta powstała i poszerza się w wyniku osiadania piasków w jej podłożu, spowodowanym rozmywaniem i spełzywaniem tych osadów w najniższej części zbocza, w strefie silnego wysięku wody. W bezpośrednim sąsiedztwie Jaskini Bajka I znajduje się Jaskini Bajka II, która za otworem wejściowym posiada zwężający się korytarzyk doprowadzający do niskiej salki z kilkoma płytkimi wnękami. Osobliwością jaskini jest naciek o wysokości ok. 0,5 m. Jest on podobny do nacieków tworzonych przez mleko wapienne.

    Chrystkowo. Zespół Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego ciągnie się na przestrzeni prawie 100 km i obejmuje ponad 60 tys. ha. Mniej więcej pośrodku tego obszaru, kilkanaście kilometrów na południowy zachód od Świecia leży Chrystkowo, osada, która w XVII wieku została skolonizowana przez osadników holenderskich, należących do protestanckiej sekty mennonitów. Wśród rozproszonej zabudowy wsi zachowała się typowa zagroda mennonicka.

Chata menonicka (obok na zdjęciu chata we wsi Trutnowy) - drewniany budynek z 1770 roku z dwuspadowym dachem, kryty grubą warstwą trzciny i bocianim gniazdem na szczycie. Frontową część chaty zajmuje okazały podcień. Jego podporę stanowi pięć ozdobnych słupów, nad którymi góruje użytkowe piętro, wykorzystywane kiedyś jako spichlerz. Wewnątrz znajdowały się pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze. Jest to teraz żywe muzeum wypełnione starymi sprzętami związanymi z działalnością i codziennym życiem mieszkańców okolicznych wsi. Znajdują się tu również resztki nagrobków mennonickich, uratowane z niszczejących cmentarzy. Chata była centrum dużego gospodarstwa, na terenie którego znajdowało się kilka innych budynków. W położonej naprzeciwko oborze zachowały się oryginalne pochylnie, po których w razie powodzi można było wprowadzić na strych zwierzęta. Od 1995 roku chata pełni funkcję Ośrodka Dydaktyczno - Muzealnego Zespołu Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego. Przy chacie odtworzono suszarnię i przechowalnię do owoców oraz założono kolekcję i szkółkę starych odmian drzew owocowych. W ramach promocji obiektu organizowano tu m. in. „Urodziny Chaty”, „Święto Miodu” i „Wieczory menonicie”. Stałą imprezą organizowaną pod koniec czerwca jest „Weekend z mennonitami” oferujący pokaz codziennego życia, obyczajów i kultury menonickiej. W sąsiedztwie obiektu od 2007 roku funkcjonuje gospodarstwo agroturystyczne oferujące turystom pokoje gościnne oraz tradycyjną kuchnię regionalną. Chrystkowo pretenduje do miana wsi tematycznej związanej z osadnictwem menonickim.

Do XIX wieku dolina Wisły była prawdziwym centrum sadowniczym, którego wyroby były cenione nawet w dalekim Gdańsku. Współpracujące z parkiem krajobrazowym Towarzystwo Przyjaciół Dolnej Wisły od kilku lat z powodzeniem próbuje powrócić do tej tradycji. Na tyłach zagrody w Chrystkowie powstał wzorcowy sad, w którym hoduje się ponad 40 odmian jabłoni - ich owoców nie można spotkać w żadnym sklepie spożywczym w Polsce. Są tu więc takie cudeńka jak: ananasówka, antonówka - śmietankówka, borowinka, bursztynówka, cytrynówka, gołąbek, koralik, maślak, rajskie jabłuszko czy rarytas. A któż z nas nie chciałby na przykład spróbować Cesarza Wilhelma, Pięknej Rept, Niezrównanej Peasgoody albo jabłka o intrygującej nazwie Zajęczy Łeb?! Specjalnością okolicznych sadów były również doskonałe śliwki węgierki, z których domowymi metodami produkowano słynne powidła świeckie. Smażone przez 2-3 dni w miedzianym kotle, bez cukru, na wolnym ogniu, mieszane drewnianą łyżką i przechowywane w glinianych garnkach, miały niezrównany smak i termin ważności do 3 lat (bez konserwantów!).

    Topolno, Grodzisko „Talerzyk”. Wczesno - średniowieczną osadę wzniesiono prawdopodobnie na przełomie X/XI wieku. Grodzisko posiadało wał, zbudowany w konstrukcji przekładkowej. Razem z grodami w Świeciu i Grucznie tworzyło zespół strażnic przygranicznych. Do dnia dzisiejszego zachowało się wysokie wzniesienie o charakterystycznym kształcie talerza, stąd jego lokalna nazwa „Talerzyk”. Ze szczytu rozpościera się szeroka panorama na dolinę Wisły. Jest tu też drewniany kościół.

    Gruczno. W zabytkowym młynie znajduje się siedziba Zespołu Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego. Młyn pełnił swoją funkcję od końca XIX wieku do lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Posiada świetnie zachowane urządzenia, a na podłogach nadal widać ślady mąki. Jest to kraina powidłami i miodem płynąca. Dzięki działaniom Towarzystwa Przyjaciół Dolnej Wisły w nadwiślańskich miejscowościach od Fordonu po Gniew odżyły tradycje smażenia śliwkowych powideł. Nasłonecznione stoki wysoczyzny od dawna porastały sady, w których dominowały drzewa lokalnej odmiany śliwy. Od czasu gdy powidła śliwkowe z Doliny Dolnej Wisły znalazły się na liście Produktów Tradycyjnych, po wsiach regionu zaczęto przeczesywać strychy w poszukiwaniu zapomnianych wcześniej miedzianych kotłów, nazywanych tu kuprowymi. To w nich przez trzy dni smaży się śliwki, które trafiają potem do słoiczków z estetycznymi etykietami. Powidła robione są nad Wisłą już w kilkunastu wsiach, od Wałdowa Królewskiego i Strzelc Dolnych po Widlice i Opalenie. W wielu miejscowościach w porze smażenia, czyli we wrześniu, organizowane są "śliwkowe" festyny (np. "Święto Śliwki" - w Strzelcach Dolnych). Wtedy warto przyjechać tu na weekend i nabyć słoiczek niezrównanych w smaku nadwiślańskich powideł. Festyn jest atrakcją dla dorosłych i dla dzieci. Kwitnące sady oraz porastające zbocza i dno doliny ukwiecone łąki, to raj dla pszczół. Od dawna w Dolinie Dolnej Wisły zakładano pasieki. Pszczelarze spotykają się co roku w ostatni weekend sierpnia na festynie o nazwie "Święto Smaku", organizowanym w ogrodzie przyległym do gruczeńskiego Starego Młyna. Można wtedy poznać i popróbować wszystkich rodzajów miodów powstających w ulach Doliny Wisły. Warto wybrać się tutaj bez samochodu, chyba że nie chce się skosztować zniewalających (i potencjalnie powalających) smaków domowych trunków biorących udział w Turnieju Nalewek.

    Kosowo. Ewangelicki cmentarz menonicki został założony około 1800 roku. Położony jest na niewielkim, specjalnie usypanym wzniesieniu zabezpieczającym przed wylewami Wisły. Na jego terenie znajdują się 4 nagrobki z połowy XIX wieku i 29 mogił z pierwszej połowy XX wieku. Na uwagę zasługują pojedyncze krzyże, resztki ogrodzeń i tablic nagrobnych. Pomimo, że cmentarz jest jednym z najstarszych w okolicy świadectw osadnictwa menonickiego, jest zagrożony całkowitym zniszczeniem.

    Kozłowo, wiadukt kolejowy. Jest to długi wiadukt kolejowy przebiegający nad drogą i rzeką Wdą wraz z jej rozlewiskiem. 

 Świecie, zamek krzyżacki. Wszystkie większe zamki krzyżackie,

czyli siedziby komturów, którzy zarządzali okręgami odpowiadającymi mniej więcej dzisiejszym powiatom, są do siebie niemal bliźniaczo podobne. Każdy z nich składa się z zamku głównego, zwanego wysokim i przynajmniej jednego, a czasami aż trzech gospodarczych przedzamczy. Zamek wysoki to połączenie cysterskiego klasztoru i warownej twierdzy. Jego rozplanowanie wewnętrzne również jest bardzo schematyczne. Na parterze kuchnia, browar i magazyny, na piętrze sale reprezentacyjne i mieszkalne, na strychu spichlerze. W jednym skrzydle kaplica i kapitularz (aula), w drugim refektarz (jadalnia), w trzecim dormitorium (sypialnia), a w czwartym mieszkanie komtura i jego zastępcy. Dodajmy do tego wysuniętą poza mury obronne wieżę ustępową (gdanisko) oraz wieżę ostatniej obrony na dziedzińcu i zamek komturski mamy gotowy. Oczywiście każdy ma jakieś cechy indywidualne, ale zwiedzając je ciurkiem możemy w pewnej chwili odnieść wrażenie, że właściwie to my tu już chyba kiedyś byliśmy...
Na tym tle zamek w Świeciu zaskakuje swoją oryginalnością. Przede wszystkim była to twierdza wodna,  założona w widłach Wdy i Wisły (ta druga odsunęła się obecnie od zamku ponad 500 m) i odcięta od lądu szeroką fosą.
Co ciekawe, zamek został wzniesiony na sztucznej platformie  i był w ten sposób zabezpieczony od powodzi, które nieustannie gnębiły usytuowane na jego przedpolu miasto. Zamiast tradycyjnych kwadratowych wieżyczek w narożnikach zamku wysokiego, zbudowano tutaj solidne okrągłe baszty. Zamiast wieży obronnej w narożniku dziedzińca, funkcję stołpu, czyli ostatniego punktu oporu, pełniła jedna z baszt narożnych, znacznie wyższa od pozostałych (34,5 m wysokości i ponad 10 m średnicy). Także zwieńczenie tej wieży w postaci wieńca potężnych machikuł jest w budownictwie krzyżackim rzadko spotykane (dodatkową atrakcją jest fakt, że na skutek osiadania gruntu jest ona obecnie odchylona od pionu o ponad metr). Znawcy zabytków architektury militarnej twierdzą, że zamek świecki bardziej przypomina zamki krzyżowców w Ziemi Świętej niż typowe domy zakonne w Prusach. Niestety podobnie jak większość innych krzyżackich warowni został on przez Prusaków w I połowie XIX wieku prawie doszczętnie rozebrany. Zachowało się jedynie skrzydło północno - zachodnie, mieszczące niegdyś kaplicę i kapitularz oraz dwie baszty, w tym potężna wieża główna. W latach 70. XX wieku ocalałe skrzydło zostało pokryte żelbetowym stropodachem. Odbywają się tu teraz liczne wystawy oraz imprezy kulturalne ze słynnym "nocnym śpiewaniem" na czele (organizowanym nieprzerwanie od 1984 roku). Od niedawna można również legalnie i bezpiecznie wejść na sam szczyt wieży głównej, która sama w sobie była jakby osobnym zamkiem z magazynem żywności, miejscem na kuchnię, a nawet własnym systemem kanalizacyjnym, a dziś stanowi kolejną atrakcję turystyczną Świecia.

Zespół klasztorny Bernardynów. Zespół klasztorny założony przez bernardynów w XVII i XVIII wieku składa się z barokowych budynków poklasztornych użytkowanych obecnie przez Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych oraz kościoła z klasycystycznymi ołtarzami bocznymi i rokokowym ołtarzem głównym. W wieży bramnej znajduje się gotycka rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Kościół otoczony jest arkadowym krużgankiem, na placu znajduje się pomnik papieża Jana Pawła II.

    Odcinek Świecie - Nowe (58,7 km)

    Tu można wyodrębnić trzy fragmenty trasy. Pierwszy z nich prezentuje walory krajobrazowe rolniczych terenów Wysoczyzny Świeckiej od Świecia przez Czaple po Sartowice, gdzie znajduje się pałac oraz park z licznym egzotycznym starodrzewem i ciekawą architektonicznie kaplicą grobową. Drugi odcinek obejmuje wspaniały liściasty bór w rezerwacie przyrody "Grabowiec" oraz geograficznie należący już do Borów Tucholskich sosnowy las w okolicach wsi Śwęte. Ostatnia, najdłuższa część trasy, pokazuje charakter łąk i pól otaczających Mątawę, Na uwagę zasługują liczne zabytki architektury osadników olęderskich - Mennonitów we wsiach Michale, Dragacz, Wielki Lubień, Wielki Komórsk i Tryl.
    Ze Świecia do Sartowic szlak wiedzie początkowo wąską ścieżką między brzegiem rzeki i wznoszącą się na kilkadziesiąt metrów stromą krawędzią doliny Wisły, później zaś polną drogą wśród pól i starorzeczy. Wystawione przez cały dzień na palące promienie słońca zbocza doliny w tym rejonie są siedliskiem licznych gatunków roślin kserotermicznych (ciepłolubnych). Według starych przekazów w średniowieczu były tutaj krzyżackie winnice. Surowy krajobraz i dzika przyroda sprawiły, że przylgnęła do nich nazwa
Czarcie Góry albo po prostu Diabelce.

    Sartowice. Flisackie sanktuarium. W nocy z 3 na 4 grudnia 1242 roku, a więc w wigilię św. Barbary niewielki oddział krzyżacki ze Starogrodu pod Chełmnem sforsował Wisłę i niezauważony podszedł pod gród księcia pomorskiego Świętopełka w Sartowicach. Po krótkiej walce wzięci w dwa ognie obrońcy skapitulowali. Ku swemu zaskoczeniu wśród zdobytych łupów rycerze krzyżaccy znaleźli wielki skarb: czaszkę patronki owego dnia, opiekunki architektów, cieśli i murarzy, artylerzystów i wytwórców sztucznych ogni, ludwisarzy i dzwonników, marynarzy i flisaków, górników i kowali, tkaczy i kapeluszników, a także więźniów, zadżumionych i kaplic cmentarnych. Cenna relikwia została przeniesiona do kaplicy w Starogrodzie, w której, otoczona kultem i

odwiedzana przez liczne pielgrzymki, była przechowywana aż do wojny trzynastoletniej. Kiedy na początku wojny Krzyżacy musieli wydać zamek w ręce powstańców pruskich, wywieźli swój skarb do Malborka, lecz trzy lata później wraz ze stolicą zakonu został on przejęty przez króla Kazimierza Jagiellończyka. Srebrną hermę, czyli rzeźbione popiersie świętej, przekazano do klasztoru kanoników regularnych w Czerwińsku nad Wisłą, gdzie znajduje się do chwili obecnej. W nagrodę za wierność królowi część relikwii otrzymał także Gdańsk, lecz tam zostały one zniszczone w XVI wieku po wprowadzeniu w mieście reformacji.
Nocny atak zapoczątkował długoletnią wojnę krzyżacko - pomorską o swobodny spław na Wiśle. Świętopełk naraził się Krzyżakom, kiedy zaczął pobierać cło od statków zakonnych w komorze celnej umieszczonej właśnie w Sartowicach. Wprawdzie w następnym roku księciu udało się zniszczyć opanowany przez Krzyżaków gród, ale ostatecznie wojna skończyła się jego klęską i całkowitym uwolnieniem żeglugi na Wiśle. W późniejszym czasie na miejscu zniszczonej twierdzy zbudowano kaplicę pw. św. Barbary, która stała się miejscem kultu dla przepływających tędy flisaków.

Miejsce po dawnym grodzie do dzisiaj ma wybitne walory obronne. Niewielkie wzgórze, odcięte od wschodu i zachodu głębokimi wąwozami opada w kierunku starorzecza Wisły kilkudziesięciometrową stromizną. Na szczycie wzniesienia wznosi się zabytkowy kościół z 1858 roku, znacznie przebudowany na początku XX wieku, ze skromnym wyposażeniem barokowym i rokokowym. Szczupłą przestrzeń wokół świątyni wypełnia cmentarz, na którym między grobami można znaleźć fragmenty średniowiecznych garnków. 


    Górna Grupa. Historia jednej piosenki.

    Historia tego budynku zaczyna się w roku 1923, gdy misjonarze werbiści w poszukiwaniu miejsca na założenie wspólnoty zakupili od rodziny Ottona Von Bismarcka pałacyk wraz z kawałkiem ziemi. Nie szczęściło im się jednak, gdyż tuż przed zasiedleniem nowo nabyte zabudowania zniszczył pożar, podobno wzniecony przez podpalacza. Nie zniechęciło to wytrwałych werbistów, którzy w kolejnych latach na zgliszczach budowali swój dom. Utworzyli tam gimnazjum, nowicjat, a także drukarnię. Gdy wybuchła wojna, hitlerowcy urządzili w budynku klasztornym więzienie - miejsce internowania osób duchownych i polskiej inteligencji z Pomorza. Po wyzwoleniu werbiści wznowili swą posługę w Górnej Grupie. Nie trwało to jednak długo, bowiem komuniści odebrali zakonnikom ich własność. W budynku ulokowano oddział szpitala psychiatrycznego ze Świecia. Zamieszkali tu zarówno chorzy psychicznie, jak też dziwacy, nieudacznicy, często samotni, zapomniani przez swoich bliskich. W nocy z 31 października na 1 listopada 1980 szpital psychiatryczny w Górnej Grupie stał się areną tragicznych wydarzeń. Wybuchł pożar, w czasie którego zginęło 55 pacjentów, a 26 zostało ciężko poparzonych. Część z nich nie miała szans na uratowanie: znajdowali się w salach, w których były drzwi bez klamek, a okna zostały zabite deskami. Leżeli przywiązani do łóżek, które wyginały się od gorąca. Akcja ratownicza prowadzona była nieudolnie, a część z jej uczestników była pijana. Niektórzy pacjenci, którzy zdołali wydostać się z płomieni, zamarzli pozostawieni sami sobie na siarczystym mrozie. Mówiono także o chorych, którzy z uporem wracali do płonących pomieszczeń, nie ufając próbującym ich ratować ludziom. Ten tragiczny pożar stał się dla Jacka Kaczmarskiego - barda Solidarności - inspiracją do napisania piosenki "A my nie chcemy uciekać stąd". W tamtych czasach często mylnie interpretowano jej słowa, sądząc, że autor śpiewając "Stanął w ogniu nasz wielki dom..." miał na myśli Polskę ogarniętą pożarem stanu wojennego. Werbiści długo jeszcze czekali na odzyskanie swojej własności. Nastąpiło to dopiero w 1989 roku. Dom był zniszczony. Podobno tym, którzy jako pierwsi zamieszkali w tym miejscu po pożarze znane było doświadczać czyjejś obecności. Dziwne dźwięki, czy tez uginające się bez żadnego powodu łóżka sprawiły, że misjonarze kilkukrotnie odprawiali Msze Święte za dusze ofiar pożaru. Obecnie w klasztorze przebywają chorzy i starsi kapłani, a w piwnicach urządzono muzeum misyjno - etnograficzne.

    Wielkie Zajączkowo, mennonicki cmentarz. W Wielkim Zachowały się tu pozostałości cmentarza wraz ze szczątkami kamiennych nagrobków w kształcie stel, sarkofagów czy ściętych pni. Teren jest ogrodzony, ale nieco zaniedbany. Nizina Sartowicko - Nowska kolonizowana była przez osadników holenderskich wyznania menonickiego od końca XVI w. Dziś jadąc wzdłuż wału powodziowego przez Stwolno, Bratwin, Michale, Wlk. Lubień, Mątawy i Tryl zobaczyć można wiele pozostałości po „Olędrach”: sam układ wsi, ponad stuletnie domy podcieniowe i budynki mieszczące pod jednym dachem część mieszkalną i gospodarczą, ale i nowe domy postawione na terpach – w miejscu starych.

      Mątawy - prawie jak "olęderski" skansen. We wsi wystarczy obrócić się wokół własnej osi, aby dojrzeć dawny zbór luterański (1898 r.) w stylu neoromańskim, dom podcieniowy (1837 r.), inny zabytkowy budynek mieszkalny i stelę nagrobną Isaacha Koppera (zmarł w 1809 r.) wmurowaną w ścianę współczesnej kaplicy cmentarnej.

       Wielki Komorsk. Barokowy kościół pw. św. Bartłomieja Apostoła z 1798 roku.

     Nowe, zabytkowa pompownia. W 1910 roku na terenie Niziny Sartowicko - Nowskiej powstała pompownia odwadniająca przeznaczona do przepompowywania wód ze zlewni rzeki Mątawy w okresie wysokich stanów Wisły. Pompownia była wyposażona w trzy agregaty pompowe z pompami wirującymi w systemie lewarowym, napędzane maszynami parowymi. Pracowała przy niezmienionej konstrukcji i napędzie aż do roku 1974. W budynku mieszczą się trzy kotły parowe oraz system pomp. Warto dodać, że były to jedyne kotły parowe w Europie, które zachowały się w oryginalnym stanie. Pompownia jest otwarta we wszystkie niedziele lipca i sierpnia od godziny 10.30 do 18.00. Wstęp jest wolny, na miejscu znajduje się przewodnik opowiadający o historii i systemie działania przepompowni. Dojazd do przepompowni - od drogi powiatowej Nowe - Lubień (wjazd przy moście na rzece Mątawie); dojście z Nowego - od ulicy Kniate.

    Nowe, zamek krzyżacki został postawiony w XIV wieku przez Krzyżaków na miejscu dawnego kasztelu. W XV wieku zamek stał się siedzibą starostów nowskich. Do powolnego upadku warowni przyczyniły się wojny szwedzkie i pierwszy rozbiór Polski - wtedy zamek został częściowo rozebrany i przekształcony w zbór ewangelicki. Służył również jako magazyn i remiza. Do dziś zachowało się tylko jedno skrzydło pierwotnej budowli oraz resztki murów obronnych. Obecnie, po remoncie z 1992 roku, jedynie freski w niszach okiennych przypominają o gotyckim rodowodzie obiektu. Teraz to ciekawe miejsce służy celom kulturalnym.

      Odcinek Nowe - Gniew (41,4 km)
   Ten fragment szlaku można polecić każdemu. Pierwszy odcinek urzeka wyjątkowymi panoramami doliny Wisły w Nowem, malowniczymi okolicami Kozielca i jeziora Półwieś oraz zachwycająco dziką przyrodą rezerwatu Wiosło Duże i Małe. Druga część szlaku to sprinterski asfalt, którym dotrzemy do Tymawy i Opalenia, a później do nadwiślańskich łąk. W Gniewie czekają kolejne atrakcje w postaci odbudowanego zamku krzyżackiego, z którego roztaczają się rozległe widoki na Wisłę i okolice. 



     Widlice. Pomnik regulatora.    
     Stroma skarpa doliny Wisły na południowy - zachód od Widlic
to bardzo urocze i ciekawe miejsce. Tutejsze dorodne lasy z dużym udziałem buków i piękne wygrzane łąki o stepowym charakterze z ciepłolubnymi gatunkami ziół objęto ochroną w rezerwatach "Wiosło Duże" i "Wiosło Małe". W bliższym Widlic w Wiośle Małym warto wspiąć się na skarpę i odnaleźć osobliwy pomnik. To licowana kamieniem czworościenna budowla o wysokości około 3 m. Przypomina budowlę antyczną. Na każdej ze ścian znajdują się tablice z zachowanymi niemieckimi napisami. Z ich treści wynika, że pomnik postawiono dla uczczenia Gottlieba Schmida (1800-1881), projektanta prac regulacyjnych w Dolinie Dolnej Wisły, które prowadzono w latach 40. XIX wieku. To, co dzisiaj można oglądać, stanowiło przed laty zaledwie podstawę wysokiej konstrukcji pomnika. Obiekt znajduje się około 300 m na południowy-zachód od końca wału przeciwpowodziowego w Widlicach.

    Opalenie. Kościół luterański.

    W centrum wsi, za obecnie czynnym cmentarzem, znajduje się pamiątka po dawnych mieszkańcach wsi - neogotycki kościół luterański wraz z pozostałościami cmentarza. Teren jest ogrodzony i oficjalnie niedostępny, budynek zdewastowany.

    Tymawa. Kościół św. Michała Archanioła.

    Jedna z najbardziej malowniczo położonych miejscowości w gminie Gniew. Pagórkowaty i lesisty teren okalający wieś, sam Jan Sobieski zwykł nazywać Alpami Tymawskimi. To właśnie tutaj został osadzony zakon cystersów z hiszpańskiej Calatrawy. Mnisi na tych terenach oprócz działalności misyjnej zajmowali się uprawą winogron, z których wytwarzali wino. Ich ogród wraz z Winną Górą, przypuszczalnie znajdował się w miejscu obecnego kościoła parafialnego. Dzieje pierwotnej świątyni sięgają XIII wieku, współczesną datuje się na wiek XVII. Konsekrował ją w 1665 roku biskup sufragan włocławski Jacek Święcicki. Warto zobaczyć wyposażenie kościoła pochodzące z czasów późnego renesansu i baroku: ołtarze, feretrony i rzeźby.

    Piaseczno, Sanktuarium Królowej Pomorza. Początki kultu Matki Bożej w Piasecznie okrywa mgła legendy. Według starej tradycji choremu chłopcu odpoczywającemu pod lipą na skraju wsi ukazała się "Piękna Pani" i kazała napić się źródlanej wody, która przywróciła mu zdrowie. Na pamiątkę tego wydarzenia sporządzono rzeźbę Matki Bożej z Dzieciątkiem, którą historycy sztuki datują na przełom lat 70. i 80. XIV w. Owalną twarz o wysokim czole otaczają bujne loki, usta rozciągają się w szerokim uśmiechu, czarne oczy wpatrują się w stojących u jej stóp wiernych. Dla zrównoważenia ciężaru dorodnego chłopca podtrzymywanego na prawej ręce postać Matki Bożej wygięta jest w wyraźnym kontrapoście. Jezus bawi się wyciągając dłonie po królewskie jabłko. Obie postacie ubrane są w złociste szaty, układające się w malownicze fałdy i załamania.
Dzięki licznym cudom i łaskom Piaseczno stało się najstarszym sanktuarium maryjnym na Pomorzu, które już od ponad 600 lat nieprzerwanie przyciąga po kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów rocznie. W 1968 roku kult ten uzyskał najwyższą sankcję kościelną poprzez ozdobienie wizerunku Matki Bożej i małego Jezusa złotymi koronami. W imieniu papieża dokonał tego ówczesny metropolita krakowski ks. kardynał Karol Wojtyła. Cudowna figura przechowywana jest w głównym ołtarzu tutejszego kościoła parafialnego (1348), którego gotycką trójnawową halę wypełnia wyjątkowo bogate wyposażenie rokokowe z połowy XVIII wieku. Wśród dobroczyńców świątyni wyróżnia się postać króla Jana III Sobieskiego, który przyczynił się do jej odbudowy po zniszczeniach wojen szwedzkich (herb króla widnieje na sklepieniu). Kilkaset metrów na południe od kościoła znajduje się miejsce średniowiecznego objawienia z monumentalnym ołtarzem polowym. U stóp ołtarza usytuowana jest studnia z cudowną wodą, która według gromadzonych od wieków świadectw, stała się przyczyną niejednego uzdrowienia.
Piaseczno jest również kolebką pomorskiego ruchu ludowego. W 1862 roku Juliusz Kraziewicz założył tutaj pierwsze w Polsce Kółko Rolnicze. W następnych latach powstały kolejne organizacje o charakterze gospodarczym, których drugim, ukrytym celem było oczywiście wzmocnienie społeczności polskiej na terenie zaboru pruskiego. Ośrodkiem dokumentującym najnowszą historię Piaseczna i okolic jest miejscowe Muzeum Tradycji Kółek Rolniczych, będące filią Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Warszawie.

    Nicponia. Dworek z XIX wieku. Można tu oglądać pochodzący z 1880 roku dworek, zwany "Nowym". Nicponia to idealne miejsce do podziwiania wspaniałej panoramy Gniewu.

      Gniew zwiedziłem w końcowej fazie rowerowego  Rajdu Elbląskiego.

Dotarłem tu promem z prawego brzegu Wisły. Dziś ten prom został już zlikwidowany, a jego rolę przejął most w pobliskim Kwidzynie. Najatrakcyjniej miasto wyglądało z promu, gdy potężny zamek rósł w oczach w miarę jego zbliżania się do lewego brzegu Wisły. Widok już nie do powtórzenia.  W mieście cennymi zabytkami są:  
    - zamek krzyżacki
z końca XIII wieku. Został zbudowany przez Zakon krzyżacki na planie czworoboku po 1290 roku i rozbudowany w XIV i XV wieku. Obok zamku w Człuchowie i zamku w Gdańsku, najpotężniejszy zamek Krzyżaków na lewym brzegu Wisły, pełniący rolę siedziby komtura gniewskiego.
    - Pałac Marysieńki
zbudowany przez Jana Sobieskiego, wcześniejszego starostę gniewskiego, dla żony Marii Kazimiery w 1679 roku. Wbudowany w kompleks zamkowy, jedną stroną zwrócony ku zamkowi, drugą ku Wiśle. Zniszczony przez obsunięcie się skarpy i odbudowany na fundamentach dwóch zabudowań gospodarczych, posiada cechy neogotyckie, mieści dziś hotel.
    - stare miasto
o zachowanym średniowiecznym układzie przestrzennym, z szachownicowym układem ulic i centralnie położonym kwadratowym rynkiem. Dominuje niska zabudowa, a kamienice pochodzą z XV - XIX wieku. Pośrodku rynku gotycki ratusz, z przyziemiami z XIII - XIV wieku, pełniący do dziś swoją funkcję.
    - gotycki kościół
parafialny pw. św. Mikołaja, położony w południowo-zachodnim narożniku rynku, zbudowany w XIV wieku, zrekonstruowany w XIX wieku. Budowla trójnawowa z wyodrębnionym prezbiterium oraz wieżą dzwonną wtopioną w nawę środkową.
    - Pozostałości murów
obronnych miasta i zespołu zamkowego.

        Odcinek Gniew - Tczew (33,0 km)                                                                                                                                                   Trasa na tym odcinku przebiega asfaltową drogą wśród pól i łąk Niziny Walichnowskiej, przez ciekawe i historyczne miejsca, związane z osadnictwem olęderskim. Warto tu zobaczyć m. in. cmentarze menonickie w miejscowości Małe i Wielkie Walichnowy oraz Międzyłęż, a we wsi Rybaki dworek i unikatowy węzeł hydrotechniczny o zabytkowym charakterze składający się ze śluzy i przepompowni, zbudowany w latach 1888-1896.

    Wielkie Walichnowy. Kościół pw. św. Jana Chrzciciela. We wsi znajduje się dobrze zachowany kościół gotycki, otoczony murem o konstrukcji ryglowej, odbudowany po pożarze w XVII wieku (został spalony przez Szwedów). Z pierwotnego wyposażenia świątyni zachowała się granitowa kropielnica (XV wiek). Wielkie Walichnowy to największa z holenderskich wsi położonych w dolinie Wisły. Pozostałością po osadnikach z Holandii jest m.in. cmentarz mennonicki oraz kilka drewnianych i murowanych domów.

    Rybaki, zespół hydrotechniczny. W połowie XIX wieku Nizina Walichnowska zyskała lepszą ochronę przeciwpowodziową w postaci nowych wałów (wykorzystywanych do dziś). Uzupełnieniem konstrukcji ziemnych jest zespół hydrotechniczny składający się z trzech pompowni i śluzy (budowa 1888 - 1896). Pompownia "Zgoda" odwadnia nizinę odprowadzając wodę do Jeziora Pelplińskiego, pompownie "Nadzieja" i "Pokój" tłoczą wodę z jeziora do Wisły - gdy jej wysoki stan uniemożliwia odpływ grawitacyjny. Śluza pozwala na swobodny spływ wody z jeziora do Wisły, zamyka się zaś, gdy poziom rzeki nadmiernie rośnie. Pompownie miały początkowo napęd parowy, dziś elektryczny. Cały system melioracji Niziny Walichnowskiej jest dziełem osadników menonickich żyjących tu od końca XVI wieku.

    Gorzędziej, gotycki kościół. Według legendy w dzisiejszym Gorzędzieju zatrzymał się w drodze do Gdańska św. Wojciech, nauczał tu i odprawił Mszę św. Obecny kościół powstał w 1280 roku (cegła, gotyk nadwiślański), ale wcześniej istniała tu świątynia drewniana. W związku z osunięciem się skarpy wiślanej i zniszczeniem prezbiterium, budynek trzeba było na początku XVII wieku rekonstruować. Wtedy powstały ołtarze: główny i boczny. Obecnie miejscem opiekują się karmelici bosi, działa tu też dom rekolekcyjny.

    W Tczewie kończy się się oznakowany czarny szlak Doliny Dolnej Wisły. Tutaj też zakończył się wiosenny przejazd wzdłuż Wisły. Byłem tu też we wrześniu ubiegłego roku. Dalszy odcinek Wisły aż do jej ujścia do Zatoki Gdańskiej, oraz okolice, zwiedziłem w czasie dwóch wcześniejszych wypraw:                                                                                         

    - samotnego Rajdu Elbląskiego w roku 2009, w trakcie którego dojechałem aż do granicy z Obwodem Kaliningradzkim oraz              - wyjazdu z kolegami w 2010 roku w czasie rajdu Szlakiem Mennonitów przez Żuławy.
 

 




Comments