1. ZZ jak Zimowa Zatoka


Widok na Westerplatte z Nowego Portu

 

Latem jeździć to każdy potrafi. Przekonałem się, że ja też nieźle daję sobie radę. Zimą jednak nie wieszam roweru na kołki i staram się jeździć regularnie, głównie po okolicy. Oprócz tego chciałem również zorganizować sobie jakiś dłuższy, kilkudniowy wyjazd. Wybór padł tym razem na Zatokę Gdańską, nad którą spędziłem pięć dni. W zeszłym roku byłem na rajdzie pn. Borne Sulinowo, zimowy poligon


    Z zimą w tym roku bywało różnie, przeważnie jednak jej nie było. Krótkie dni o tej porze roku, zmuszały do innego planowania całodziennych wyjazdów. Wzdłuż Zatoki jeździ się w miarę spokojnie i bezpiecznie, ponieważ na długich odcinkach istnieją ścieżki rowerowe. Tym razem jednak w większości były oblodzone, a przy pięknej słonecznej pogodzie płynęła po nich woda. Podobnie wyglądały chodniki, stąd też panowała pełna dowolność pieszych i rowerzystów w wybieraniu dogodniejszej trasy. Obydwie strony okazywały sobie pełną wyrozumiałość.

   Kliknij na pokaz slajdów

ZZ jak Zimowa Zatoka


Na trasie wychwytywałem rozmaite ciekawostki turystyczne, które w resztkach zimowej scenerii miały inny wymiar. Znam te strony, ale zwykle bywam tu głównie w innych porach roku, np: Lądem i wodą po Trójmieście. W Gdyni nacisk położyłem na specyficzną zabudowę – gdyński modernizm. Później pojechałem pod Klif Orłowski, przejechałem kilkakrotnie ścieżką rowerową przez Sopot, Oliwę, Brzeźno i Gdańsk. Zwiedziłem zakamarki gdańskiego portu i dawnej stoczni. Nie pominąłem też wieczornych uroków gdańskiej starówki, ale również zapuściłem się w ciasne uliczki portowej dzielnicy miasta - Nowego Portu, również wieczorem. Cechują ją wielkie kontrasty.

Byłem też po drugiej stronie Wisły, na Westerplatte.


    Wpisane na listę zabytków, Śródmieście Gdyni ukształtowało się w latach 30. XX wieku. Dla urbanistów i architektów okresu międzywojennego Gdynia była wyzwaniem. Zastosowano tu w budownictwie najnowsze technologie i obowiązujące najnowocześniejsze europejskie tendencje. Miastu nadano cechy marynistyczne: okrągłe okna, nawiązujące do okrętowych bulajów, obłe lub ostre bryły budynków, przypominające kadłuby statków, nadbudówki, których pierwowzorem był mostek kapitański, jasne elewacje, faliste balkony, czy zewnętrzne schody jak statkowe trapy. Autorami projektów byli najlepsi polscy architekci. Niewiele jest w Europie tak wielkich zwartych zespołów architektury modernistycznej, jak w Gdyni.


   Kliknij na pokaz slajdów

Gdyński modernizm

Charakterystyczne dla gdyńskich kamienic, willi i pensjonatów były też wielkie przeszklone powierzchnie, nadające im lekkość i jasność. Podobnie rzecz się miała z obiektami użyteczności publicznej i portowymi magazynami. Również współczesne budynki nawiązują do tego stylu.
Fenomen gdyńskiego modernizmu, do którego dziś próbują nawiązać budowniczowie nowoczesnych kamienic w pełni pojmą ci, którzy przemierzą szlak wytyczony między zabytkowymi obiektami. Są tu opisane cztery trasy turystyczne. Gdyński Szlak Modernizmu pełni także rolę edukacyjną, w zakresie nurtów architektury międzywojennej II RP oraz przykładów wybitnych realizacji. Gdynia – nazywana także „białym miastem”, swoją przedwojenną legendę w istotnym stopniu zawdzięcza właśnie znakomitej i spójnej architekturze modernistycznej.

Na przeciwległym końcu zatokowej trasy spenetrowałem, jak zwykle, tereny stoczniowe po byłej gdańskiej stoczni. Następują tutaj gwałtowne zmiany, ponieważ poddaje się wyburzeniom wiele dawnych hal produkcyjnych. Pozostałe obiekty będą wkomponowane i wykorzystane w powstającej w tym miejscu dzielnicy mieszkaniowej z wieloma obiektami usługowymi. Ruch pieszy wprowadzony tu zostanie nową długą kładką biegnącą od Alei Zwycięstwa. Jeździ się tu w błocie wśród pojazdów budowlanych, szczególnie w rejonie hali, w której znajdował się warsztat pracy Lecha Wałęsy. Dobrze, że ani razu nie musiałem nagle przystawać, więc tylko rower pokrywał się kolejnymi warstwami błotnistej mazi. Oprócz hal w krajobrazie dominują przede wszystkim olbrzymie portowe dźwigi. Niektóre z nich udało uratować przed złomowaniem wskutek intensywnych starań ludzi zaangażowanych w zachowanie portowego krajobrazu miasta.

Wiele zdjęć wykonałem z narażeniem życia. Do tragedii nie doszło tylko dlatego, że na mojej drodze wyrastali jak spod ziemi stoczniowi ochroniarze w mundurach. Zawsze wykazywali nieodpartą ochotę do rozmów, które rozpoczynali na swój kwiecisty sposób: Eee! ... dokąd to?! Ale zawsze kilka zdjęć zdążyłem wykonać!

Mocnym akcentem pobytu w Gdańsku miały być poszukiwania platformy poddawanej remontowi. Takiego kolosa nie można przeoczyć! Jest to kolejna gigantyczna platforma Safe Scandinavia, należąca do norweskiej firmy ProSafe SE, która w Gdańskiej Stoczni Remontowej przechodzi gruntowny remont i przebudowę. Prace potrwają do końca marca. Roboty obejmują m. in. oczyszczenie i konserwację 8 potężnych nóg, pokładów oraz urządzeń pokładowych, a także wymianę 128 modułów mieszkalnych z 2-osobowymi kabinami. Safe Scandinavia jest kolejnym takim obiektem norweskiego armatora, jaki odnowi Remontowa SA. W poprzednich latach wyremontowano platformy Safe Esbjerg i Safe Bristolia, a w styczniu tego roku zakończono remont Safe Caledonia. Firma ProSafe SE jest właścicielem i operatorem 11 platform hotelowych. Są one bazą socjalno - bytową, służącą zakwaterowaniu pracowników zatrudnionych na morskich polach wydobywczych ropy i gazu. Safe Scandinavia zalicza się do obiektów offshore typu pływający hotel. Ma wysokość 106,3 m i szerokość 98 m. Na pokładzie oprócz kabin z sanitariatami dla 583 osób, mieszczą się również szpital, kuchnie, restauracja, siłownia i pomieszczenia rekreacyjne.
Do remontu w widowiskowy sposób została podniesiona z wody przy pomocy barki zanurzalnej. Ta barka została użyta przez poprzedniego armatora do wydobycia wraku rosyjskiego atomowego okrętu podwodnego "Kursk", który zatonął w sierpniu 2000 roku w wyniku eksplozji.

Safe Scandinavia jest największą platformą z dotychczas tutaj remontowanych. Proces wejścia do portu takiej jednostki jest skomplikowany, wymaga bowiem czasowego zdjęcia linii wysokiego napięcia nad kanałem portowym.
Kolosy wchodzące do portu, można zawsze podziwiać z bliska, spod kapitanatu w Nowym Porcie. Mam zamiar być przy wyjściu w morze tej jednostki z końcem marca.

Przyjemnie jeździło się rowerem po zapadnięciu zmroku, na który o tej porze roku nie trzeba było długo czekać. Miasto i ścieżki rowerowe są oświetlone, ale zdarzały się ciemniejsze zakamarki, szczególnie portowe, ładnie wychodzące na zdjęciach.




Comments