16. Grapice - tajemnicza wieża


    W polodowcowym krajobrazie między Potęgowem a Damnicą, na wydłużonym pagórku będącym ozem – specyficznym tworem wód podlodowcowych, stoi tajemnicza wieża. Pagórek jest porośnięty sosnowym młodnikiem, coraz bardziej zasłaniającym ową wieżę. Obszar wzgórza jest chroniony decyzją wojewody jako ciekawa forma geologiczna. Jest to ciekawy cel na jednodniową wycieczkę rowerową ze Słupska.


Na czym polega tajemnica wieży? Otóż jest kilka niemalże równoważnych hipotez wyjaśniających jej genezę. Wieża zbudowana jest z granitowej kostki i widoczna jest z dużej odległości. Na szczycie ma instalację, będącą zapewne zniczem. Wewnątrz widoczna jest zachowana rura doprowadzającą paliwo (naftę) do znicza. Wieża ma dwie kondygnacje, przedzielone żelbetowym stropem na stalowych szynach, z otworami, przez które można było się kiedyś wspiąć na szczyt. Na zewnętrznej ścianie są niewielkie nisze, w których znajdowały się najprawdopodobniej tablice z nazwiskami poległych żołnierzy. Resztki tablic leżą pod wieżą. Odczytano z nich kiedyś, że wieża poświęcona jest pamięci 14 żołnierzy - mieszkańców majątku Grapitz, poległych w trakcie I wojny światowej.

    Wieża jest bardzo zniszczona i grozi zawaleniem. W jednym z narożników istnieje olbrzymia wyrwa. W necie jest informacja, że to radzieccy sołdaci, stacjonujący w tutejszym majątku do lat 50 - tych, próbowali ją wysadzić w powietrze. We wsi słyszałem jednak, że to sprawka współczesnych krewkich osiłków.

    Inna teoria głosi, że wieżę wybudowali hitlerowcy w latach 30-tych w celach propagandowych. Niedaleko stąd przebiegała granica niemiecko – polska, a widoczna z daleka stojąca na wzgórzu wieża z płonącym na szczycie zniczem, jak „butnie wysunięta pięść”, pełniła rolę propagandową. W latach 1869-1934 na ziemiach polskich zamieszkanych przez Niemców lub też niemieckie mniejszości na całym świecie, wystawiono około 240 takich wież, zwanych Wieżami Bismarcka. Miały sławić Ottona von Bismarcka, XIX-wiecznego żelaznego kanclerza, twórcę potęgi rzeszy niemieckiej. Wyrażały niemiecką dumę narodową.

    Drugim miejscem wartym odwiedzenia w Grapicach, jest ładny zespół pałacowo – parkowy z przełomu XIX – XX wieku (mocno zaniedbany) z eklektycznym dwukondygnacyjnym pałacem. Posiadłość do 1772 roku należała do rodziny von Zitzewitz. W ich posiadanie wszedł wtedy Kaspar Friedrich von Massow. Od 1818 roku przez 29 lat była w rękach von Puttkamerów, a następnie dobra zostały wykupione przez Karla Wilhelmna Wallenius i w rękach tego rodu pozostawały do końca wojny. Ostatnim właścicielem był Christoph Wallenius. Długo po wojnie w pałacu ulokowany był PGR i jak mówią miejscowi z nutką rozrzewnienia - w salach odbywały się bale i wesela. Dzięki temu nie został zrujnowany, a teraz jest zabezpieczony i znajduje się w prywatnych rękach.

We wsi znajduje się jeszcze, wybudowany współcześnie, filialny kościół parafii Damno pw. NMP Królowej Świata z przykościelnym malutkim cmentarzem i cmentarną poniemiecką kaplicą.

Kilka ujęć filmowych jest na  YouTube

Wiele powyższych informacji historycznych zaczerpnąłem ze strony grapice.pl



Comments