10. Kołobrzeg i Ekopark


Widok na molo i port z tarasu ostatniego piętra sanatorium Perła Bałtyku, dawniej Kombatant. Sanatorium powstało w 1980 roku i było pierwszym sanatorium wybudowanym od podstaw po wojnie. Obecnie otrzymało nową elewację, nowe wnętrze i nową nazwę. Całość wygląda w  dalszym ciągu, jak z epoki wczesnego Gierka.

    Kołobrzeg jaki jest, każdy widzi. Czasem tu zaglądam. W tym roku byłem dwukrotnie. Ostatnio dołożyłem kilka kilometrów przy okazji wycieczki do Bolesława, najstarszego dębu w Polsce (liczącego 800 lat), na którą wybrałem się z kolegą. Dotarłem tu jadąc Szlakiem św. Jakuba. Pojawia się coraz więcej jego oznakowanych odcinków. Starym zwyczajem przejechałem się po starej/nowej starówce i ruszyłem na wschód. Po opuszczeniu zgiełku kurortu, nadmorskie tereny Ekoparku były lekiem dla uszu. To jest ta przewaga rowerzysty nad piechurami, że może szybko się relokować. Zostały za mną jarmarczne kramy na promenadzie, z którymi włodarze miasta nie mogą sobie poradzić od wielu lat i chodnikowa muzyka w stylu „Ona tańczy dla mniei”. Dziwię się, że ludziska chcą tu przyjeżdżać. Toż to jakiś skansen z tzw. minionego okresu. Znam te tereny jak własną kieszeń.

    Ekopark znajduje się między Kołobrzegiem a Podczelem. Powołany został przez miasto Kołobrzeg w 1996 roku. Jest cenny ze względu na walory krajobrazowe, geomorfologiczne, faunistyczne i florystyczne. Zasadniczym elementem jest wypełniona wodą niecka słonawych torfowisk "Solne Bagno". Obszar znajduje się w wykazie ostoi ptaków europejskiej sieci obszarów chronionych. Odnotowano tu występowanie około 80 gatunków ptaków. Teren Ekoparku jest żerowiskiem na trasie wędrówek ptaków. W lasach rosną okazałe drzewa, dominują buki i dęby.

Między rozlewiskiem a morzem, tuż za wydmą, biegnie międzynarodowa trasa rowerowa R10. Niekiedy jest tu tak wąsko, że poprowadzono ją drewnianymi kładkami nad rozlewiskiem. Wędrują tędy grupy rowerzystów, głównie starszych Niemców na rowerach z miejscowych wypożyczalni, którzy przyjeżdżają licznie do uzdrowiska.


Stąd do domu wróciliśmy na kołach, nocą i na koniec w deszczu. Przebyliśmy tego dnia 180 km.

Więcej zdjęć z całej wyprawy jest tutaj


Comments