Ciekawe miejsca‎ > ‎

Kłomino - miasto widmo

Kłomino koło Bornego Sulinowa to jedyne w Polsce miasto - widmo! Jadąc do Kłomina, wybieramy się w podróż w nieznane, ponieważ nie prowadzą tam żadne drogowskazy. Bez wątpienia jest to najstraszniejsza miejscowość w Polsce.
Kłomino ma dwa oblicza. To które widzimy, czyli niewyobrażalny obraz dewastacji miasta, połączony z pustką niezamieszkanych poradzieckich budynków, które wywierają koszmarne wrażenie. Tym głównie zainteresowani są przybysze fotografujący się na tle ruin, nie wnikając w historię głębiej. Drugie oblicze jest jeszcze bardziej dramatyczne ponieważ istniał tu hitlerowski obóz jeniecki, przez który przewinęło się kilkadziesiąt tysięcy jeńców. 




Pozarastane domy są pozbawione drzwi i okien, a nawet dachów i dziś straszą  przybyszów. Porozbijane klatki i ścianki działowe w mieszkaniach dopełniają obrazu dewastacji. Co prawda wejścia do bloków zasypane są zwałami ziemi, ale dostać się tam można na wiele sposobów. Poruszanie po zarastających krzewami ulicach i chodnikach jest niebezpieczne, ponieważ ukradziono już wszystkie pokrywy włazów do kanalizacji.
        Kłomino (niem. Westfalenhof, ros. Gródek) leży około 10 km na południe od Bornego Sulinowa. Obie miejscowości wyrosły jako osiedla Truppenübungsplatz Gross Born w latach 30. XX wieku. Nazwa Kłomino  jest powrotem do nazwy miejscowości z okresu przedrozbiorowego. Do 1992 roku miasto było bazą Armii Czerwonej i podlegało jej administracji, nie było możliwości, by zwykły cywil mógł wkroczyć na teren miasta. W 1993 roku zostało włączone do polskiej administracji wraz z sąsiadującym Bornym Sulinowem. Miasto to nigdy nie otrzymało praw miejskich. W przeciwieństwie do niego, Kłomino nie zostało zasiedlone. Od tego czasu zaczął się proces który trwa po dzień dzisiejszy, a mianowicie systematyczne rozbieranie i rozkradanie miasta
ze wszystkiego z czego się da. Miasto jest również sukcesywnie planowo wyburzane. W miejscach, gdzie niedawno stały jeszcze bloki i domy, dziś można znaleźć wyłącznie gruz po nich. Oprócz zrujnowanych bloków mieszkalnych daje się zauważyć stara myjnia czołgów, hydrofornia i rozmaite hangary. Obiekty ulegają niszczeniu nie tylko poprzez upływ czasu, ale także przez koparki i spychacze. Ostatnio wyburzono 10 budynków koszarowych i sztab (lata 2000-2009), szkołę (2008 rok), sklep (lata 90), klub oficerski (koniec czerwca 2009 roku), kotłownię (2007 rok), garaże i warsztaty oraz drugą stołówkę.Pozostaną tylko 4 budynki: jeden należący do urzędu gminy Borne Sulinowo, jeden prywatny blok oraz dwa należące do Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe.Dzisiaj w tym tajemniczym miejscu mieszkają legalnie tylko dwie rodziny leśniczych. Dotychczas, najczęstszymi mieszkańcami byli bezdomni, którzy w opustoszałych blokach znajdowali dach nad głowami. Swego czasu pojawiła się oferta sprzedaży Kłomina za 2 mln złotych, chętny się jednak nie znalazł. Niektóre budynki są już wykupione przez prywatne osoby, które liczyły na rozwój miasta, a teraz są na nich ogłoszenia o odsprzedaży.
Obserwuje się również pozytywne zmiany. Aktualnie dobiegają tu końca prace związane z budową kotłowni olejowej, oczyszczalni ścieków, hydroforni i wysypiska śmieci. Z każdym rokiem wiele się zmienia. Warto tu czasem bywać, ponieważ zmiany postępują szybko. Obecnie Kłomino ma 12 mieszkańców.

-  -  -  -  -  -  -  -

        Po wojnie, miasteczko weszło w skład garnizonu Armii Radzieckiej i nosiło nazwę Gródek. Po przejęciu przez Rosjan, wybudowano tu bloki, szpital, garaże, sklepy i kino. W okresie powojennym rozebrano 50 budynków  niemieckich, by odzyskać cegłę do budowy Pałacu Kultury w Warszawie. Miasto było samowystarczalne. Znajdowało się tam wszystko, co było potrzebne do normalnego funkcjonowania: budynek dowodzenia, koszarowce, garaże, hydrofornia,
sklepy, kino i bloki mieszkalne. Dzieci dowożono codziennie do szkoły w Bornem Sulinowie. W tej elitarnej jednostce stacjonowało około 300 żołnierzy oraz oficerowie z rodzinami. Budowę obiektów w środku lasu rozpoczęto w 1972 roku. Prace trwały bez przerwy przez sześć lat. Teren otoczono wysokim potrójnym płotem i zasiekami z drutu kolczastego pod napięciem. Obszar patrolowali uzbrojeni żołnierze. Nikt nie mógł zbliżyć się do ściśle tajnej bazy. Kłomino opustoszało dopiero w 1992 roku, kiedy wyjechali stąd ostatni żołnierze rosyjscy.
        Po wyjeździe wojsk rosyjskich sukcesywnie odkrywano w okolicy obiekty wojskowe, wśród których szczególnie intrygujące były pozostałości bazy rakietowej - olbrzymie silosy po ruchomych wyrzutniach rakiet dalekiego zasięgu. Można wywnioskować, iż znajdowała się tu rakietowa brygada rakiet taktyczno-operacyjnych, pułk zmechanizowany, batalion rozpoznawczy. Teren techniczny jednostki rakietowej, czyli miejsce gdzie fizycznie były rakiety, znajdował się około 6 km w linii prostej od Kłomina w Brzeźnicy - Kolonii. Na zamkniętym terenie znajdował się jeden z magazynów radzieckiej broni nuklearnej przechowywanej na terenie Polski, przeznaczonej do użycia  w czasie wojny z Zachodem, również przez Wojsko Polskie. W okolicznych lasach do dziś pozostały schrony po przewoźnych wyrzutniach SS-20.
Obecnie ta  nowoczesna i tajna baza rakietowa jest dostępna i znajduje się w stanie totalnej dewastacji.

 

 Obóz jeniecki w Kłominie
Kłomino powstało w latach trzydziestych XX wieku. Zbudowano militarne miasteczko podobne do Bornego Sulinowa. W 1939 roku w kompleksie drewnianych koszarowych  baraków, zbudowanych przed wojną i przeznaczonych dla niemieckich oddziałów Służby Pracy, zorganizowano obóz jeniecki dla oficerów, przez który przewinęło się kilkadziesiąt tysięcy jeńców. Obóz został zorganizowany we wrześniu i traktowany był najpierw jako obóz przejściowy (Dulag). Powstał w obrębie wojskowego placu ćwiczebnego. Organizatorem obozu było dowództwo wojskowe (Wehrmacht). 10 listopada 1939 roku obóz przejściowy (Dulag) przekształcono w obóz dla jeńców szeregowych (Stalag), który istniał do 1 czerwca 1940 roku. Później jego miejsce zajął Oflag II D Gross-Born.
Oprócz polskich oficerów i szeregowych, znaczną grupę stanowili jeńcy cywilni (Zivil - gefangene).  W obozie znajdowało się 6 tysięcy polskich jeńców wojennych. Z tego 2 tysiące osób przebywało na miejscu, a 4 tysiące zostało zatrudnionych w komendach pracy poza obozem. Dla 170 jeńców wojennych Żydów, nie znaleziono pracy z powodu niechęci do ich zatrudnienia przy pracach rolnych przez okoliczną ludność niemiecką.
        Przetrzymywany był tu m.in. mjr Henryk Sucharski obrońca Westerplatte, pisarz i dramaturg Leon Kruczkowski autor „Pierwszego dnia wolności” i "Niemców". Tutaj trafiła duża część żołnierzy Powstania Warszawskiego po podpisaniu aktu kapitulacji w dniu 2 października 1944 roku, po 63 dniach walki. Więzionych tu wtedy było 5 oficerów, 263 szeregowych i 2330 jeńców cywilnych, aresztowanych na terenach polskich. Byli przeważnie zatrudniani na zewnątrz przy różnych pracach.
Stalag w Kłominie był wtedy jedynym obozem jenieckim, w którym przebywali aresztowani cywile. Początkowo znajdowali się w Stalagu w Dobiegniewie (Woldenberg) i Czarnem (Hammerstein), ale stamtąd zostali sprowadzeni tutaj. Policyjne władze cywilne dążyły, by i ten stalag opróżnić z aresztowanych cywili.

Obóz dla jeńców oficerów – Oflag II D Gross-Born.
Powstał 1 czerwca 1940 na miejscu obozu Stalag II E Gross-Born (Stalag II E powstał na nowo na terenie m. Schwerin). Położony na wschodniej części wzgórza zwanego Psią Górką w pobliżu Kłomina (Westwalenhof). Do przebywających w obozie polskich jeńców z czasem dołączyli Francuzi i Rosjanie.  W lutym 1941 roku przebywało w obozie 3731 Francuzów (3166 oficerów, 565 ordynansów), w kwietniu 1942 — 2826 (2408 oficerów, 418 ordynansów).
Wśród obozów jeńców francuskich na Pomorzu Zachodnim, Oflag II D znany był z ucieczek jeńców. Pierwszą podjął 15 sierpnia 1940 porucznik Rosere, schwytany następnie w Halle. Innym razem jeńcy francuscy zrobili podkop, który prowadził do lasu obok obozu. Jednej nocy uciekło 37 Francuzów - oficerów.
W połowie 1942 roku Francuzi zostali wywiezieni. W obozie osadzono polskich oficerów przybyłych z Choszczna. 1 czerwca 1942 roku było ich 2818 (2544 oficerów, 274 ordynansów). Liczba jeńców polskich znacznie zwiększyła się w latach 1944-45. 1 lipca 1944 - 5046 (4670 oficerów, 376 ordynansów), 1 stycznia1945 - 5391 (5014 oficerów, 377 ordynansów).
Obóz utrzymywał łączność z działającą na terenie Szczecinka tajną organizacją „Odra” kierowaną przez por. S. Adamowicza. W samorządzie jenieckim funkcję starszego obozu, pełnił płk Witold Morawski, następnie płk Izydor Izdebski (1944). Jeńcy orga­nizowali zajęcia kulturalno-oświatowe.
Na terenie obozu działała komórka Abwehry, która przekazywała do Gestapo w Pile jeńców
podejrzanych o działalność antyhitlerowską. W 1945 roku hitlerowcy ewakuowali jeńców na zachód do Sandbostel. Trasa przemarszu wynosiła ponad 700 km.
W Kłominie znajdował się także obóz jeńców radzieckich. W październiku 1941 roku przywieziono do Kłomina 26 000 jeńców radzieckich, a już 12 lutego pozostało ich tylko
8 000, gdyż reszta zmarła śmiercią głodową.
        Po odejściu wojsk niemieckich, tereny przejęły wojska radzieckie, które teraz więziły żołnierzy niemieckich.  Świadczy o tym m.in. meldunek z października 1945 roku żołnierza Wojska Polskiego: „z obozu jeńców w Grossbornie zbiegło 600 jeńców niemieckich, zabijając 6 żołnierzy rosyjskich, zabierając im płaszcze i automaty”.
Po obozie jenieckim w pobliżu miasteczka nie ma śladu. Istnieje tylko nasyp kolejowy i pozostałości bocznicy, gdzie dokonywano wyładunku.
        Archeolodzy pod kierunkiem profesora Andrzeja Koli z katedry archeologii Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu zakończyli prace poszukiwawcze w lasach koło Kłomina, gdzie podczas II wojny światowej mieścił się obóz jeniecki „Gross Born – Westwalenhof". Głównym celem badań było ustalenie wielkości mogił zbiorowych przy Oflagu II D. Profesor Kola jest uznanym autorytetem w swojej dziedzinie. Prowadził prace ekshumacyjne m.in. w Charkowie i Jedwabnem. Jego zespół ustalił, że na terenie leśnego cmentarza jest ponad 40 mogił zbiorowych i kilkanaście mniejszych grobów. Spoczywa w nich około 2,5 tysiąca oficerów narodowości polskiej, rosyjskiej i francuskiej. Historycy twierdzą, że nie jest to jedyne cmentarzysko w rejonie byłego Oflagu. Szacuje się, że w podkłomińskich lasach spoczywają szczątki około 30 tysięcy jeńców. Poszukiwania będą kontynuowane.
(Informacje pochodzą ze strony Urzędu Miasta Borne Sulinowo, Wikipedii i in.).


Z Kłominem nierozłącznie wiąże się historia pobliskiego miasta Borne Sulinowo. Miasta, które przeszło do cywila.
Zdjęcia Kłomina i Bornego Sulinowa.



Comments