01. Wokół Zalewu Szczecińskiego

  
Molo w Heringsdorfie

           Zdjęcia z wyjazdu znajdują się tutaj.

Był to ważny wyjazd, ponieważ był pierwszym w tym roku. Zwykle już od jesieni czeka się na taki wyjazd. Dobrze jeszcze jeśli pogoda sprzyja lub odwrotnie, gdy można wyruszyć aż pogoda się poprawi. Tu nam się udało. Pomimo marcowych dni, było ciepło, słonecznie i bezwietrznie. Na rowerach spędziliśmy we troje trzy dni i pokonaliśmy ponad trzysta kilometrów, jadąc głównie szlakiem R 66. Cała trasa była płaska jak stół, co jest oczywiste. Jedynie w okolicach Wolińskiego Parku Narodowego było kilka polodowcowych pagórków. Niektóre odcinki znałem już wcześniej, więc miałem okazje do porównań. Szczególnie szybko powstają tutaj różnej maści obiekty mieszkalne, niekiedy tuż przy samej plaży. No cóż, każdy chce mieć morze za oknem. Na największą naszą polską wyspę Wolin przepłynęliśmy promem w Świnoujściu. Innej drogi tu nie ma. Może kiedyś powstanie tunel, zapowiadany przez kolejne rządy. Świnoujście jest jedynym miastem w Polsce, położonym na kilkudziesięciu wyspach: trzech dużych (Wolin, Uznam, Karsibór) oraz 44 mniejszych. Nocowaliśmy na kwaterach w Międzyzdrojach i Nowym Warpnie, gdzie diabeł mówi dobranoc. Marcowe rowerowe ścieżki były prawie puste. Jedynie na odcinku Międzyzdroje – Heringsdorf było nieco lokalnych rowerzystów. Rowerem wjeżdża się do Niemiec świetną ścieżką przez atrakcyjne przejście graniczne. Ścieżka taka wiedzie też dalej wzdłuż wybrzeża.

Przejechaną trasę można by znacznie skrócić w sezonie letnim, korzystając z promu w miejscowości Karnin, który jeszcze nie kursował. Latem można też skorzystać z takiej atrakcji między niemieckim Altwarp i polskim Nowym Warpnem, miejscem naszego noclegu. Dojechaliśmy do niego ciemną nocą, odnajdując w lesie drobną dróżkę wiodącą do granicznego mostka. Do Polski wjechaliśmy więc nie dość, że przez zieloną granicę, to jeszcze po ciemku, aż po drodze gospodarze dopytywali się telefonicznie, czy nie zbłądziliśmy. Warunki na kwaterze były znakomite.

Wzdłuż niemieckiego wybrzeża wrażenie robią duże zadbane zabytkowe wille, pełniące role pensjonatów i hoteli. Przeszliśmy też po wielkim, zabudowanym częściowo, molu w kurorcie Heringsdorf. Przywodzi ono na myśl inne wielkie drewniane molo w Ahlbeck na Rugii o długości 280 metrów. Zostało wybudowane w 1899 roku i jako jedno z nielicznych we wschodniej części Bałtyku uznane za zabytek. Byłem tam W krainie wysp w 2012 roku.

Po drodze wrażenie zrobiły też pozostałości nieczynnego, olbrzymiego, podnoszonego mostu w niemieckim Karninie, w ciągu linii kolejowej Ducherow – Świnoujście. Most łączył wyspę Uznam ze stałym lądem. W ogóle życie mieszkańców tych stron i infrastruktura związane są z wodą. Z wielkim Zalewem Szczecińskim, pomniejszymi zatokami i jeziorami oraz Odrą i jej

dopływami. Na każdym kroku spotyka się porty, porciki i przystanie rybackie oferujące latem różnorakie usługi turystyczne. Nie pominęliśmy oczywiście Trzebieży, w której zlokalizowany jest największy polski port nad Zalewem Szczecińskim. W rejonie Trzebieży przebiega tor wodny Świnoujście–Szczecin. Na północny wschód od portu znajduje się sztuczna wyspa Chełminek, powstała podczas pogłębiania toru wodnego oraz Wyspa Refulacyjna powstała podczas budowy i pogłębiania portu oraz torów podejściowych do portu. W bezpośrednim sąsiedztwie rozciąga się Puszcza Wkrzańska. Latem na pewno nie panuje tu taka błoga cisza, w której przyjemnie było się teraz poruszać. Na zakończenie wyjazdu pozwiedzaliśmy nieco Szczecin.








Comments